Chociaż nie było to zaplanowane, bardzo się cieszę, że początek mojego blogowania przypada akurat na ten Świąteczny czas :) Nie ukrywam, że to już moje kolejne podejście do prowadzenia bloga. Myślę jednak, że warto spróbować, skoro ciągle chodzi mi to po głowie.
Długo zbierałam się do rozpoczęcia regularnego pisania. Zastanawiałam się: o czym właściwie mogę pisać? Na czym tak naprawdę się znam? Co lubię? Czym chciałabym się dzielić? Czym mogę inspirować? Okazało się, że naprawdę ciężko byłoby mi zamknąć to w jednym i tylko jednym temacie. Czułam, że potrzebuję większej przestrzeni, więc postanowiłam zmierzyć się z trudnym zadaniem zgrabnego połączenia wszystkich tych rozmaitości na jednej stronie. Jaki będzie efekt? Nie mam pojęcia :)
A zatem... Czego możecie się spodziewać wpisując w przeglądarkę adres costavska.blogspot.com i wciskając enter? Niech Was nie zdziwią zdjęcia moich ulubionych miejsc w Krakowie i nie tylko, wpisy na tematy muzyczne, posty kulinarne, zdjęcia upolowanych na wyprzedaży bibelotów czy kosmetyków, ale również długie wpisy na rozmaite tematy: te ważne i te mniej. Słowem: wpisujcie ten ciąg literek i sprawdzajcie, co aktualnie mogłoby Was zainteresować :)
No dobrze, czas zakończyć ten nieco przydługi wstęp i przejść do istoty dzisiejszego postu.
Osobiście uważam, że piękno Świąt jest ukryte pod grubą warstwą złotych gwiazdek i czekoladowych Mikołajów ustawionych na półkach w supermarketach od 3 listopada i tysiącem telewizyjnych reklam mówiących o tym, że ten jedyny i wyjątkowy prezent znajdziesz tylko w ich sklepie!
Chociaż bardzo lubię świąteczne ozdoby w mieście, kupowanie prezentów dla bliskich mi osób i przepadam za czekoladą, naprawdę uważam, że istotą Świąt Bożego Narodzenia jest...
Boże Narodzenie, czy urodziny Jezusa Chrystusa. Wiele osób w ogóle o tym nie pamięta i usilnie stara się, by inni też zapomnieli. Spotkałam się nawet z taką anegdotą:
pewne Panie, przejeżdżając obok przygotowanej w okolicy kościoła szopki bożonarodzeniowej, stwierdziły zbulwersowane: "już nawet do naszych Świąt muszą wciskać tę swoją religię" (jeżeli coś przekręciłam, to przepraszam. Ale wydaje mi się, że istota problemu została dobrze zaprezentowana).
Ja jednak zgadzam się ze stwierdzeniem:
"Na wigilię polecam zaprosić Jezusa. Urodziny bez solenizanta są do bani." Proste i prawdziwe? Zdecydowanie tak. :)
Przyszedł czas, by odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego tak bardzo kocham Święta Bożego Narodzenia? Znalazłam kilka powodów:
- jako Chrześcijanka - cieszę się z pamiątki narodzin Jezusa - mojego Zbawiciela! :)
- jako córeczka, wnuczka, siostra... - kocham spotkania przy wigilijnym stole z moją kochaną rodziną
- jako "wieczne dziecko" - cieszę się z pięknie ozdobionej choinki i ułożonych pod nią prezentów!
- jako przeciętna studentka - moją uczelnię kocham najbardziej mając wolne od zajęć :)
- jako profesjonalny muzyk-amator - uwielbiam kolędy, pastorałki i piosenki świąteczne w każdym możliwym języku!
- jako człowiek lubiący jeść - nie mogę się doczekać pierożków, barszczu, pysznego karpia, najlepszego sernika mojej Mamy...
- jako Krakowianka - najbardziej lubię krakowskie mosty i ulice w świątecznych strojach :)
 |
Zdjęcie obrazu namalowanego ustami przez Jolantę Borek Unikowską.
Żałuję, że nie taką scenerię mamy za oknem... :) |
Na zakończenie chciałabym Wam, moim pierwszym czytelnikom (och!), życzyć najpiękniejszych Świąt jakie możecie sobie wyobrazić, tego, żeby Bóg był obecny w Waszym życiu nie tylko raz w roku, ale przez cały czas i aby wszystkie Wasze marzenia się spełniły :)
 |
| Wesołych Świąt! |