czwartek, 26 grudnia 2013

Non-working Day


Jest świetny, bardzo udany prezent! Będzie idealnie pasował do lustra i lampki w moim pokoju. Tylko... czy musi być aż tak głośny? :)

Pierwszy post poświąteczny. Przywitam Was tradycyjnym pytaniem: jak spędziliście Święta? Na dole, pod notką możecie w komentarzach podzielić się swoimi wrażeniami, będzie mi bardzo miło :)
U mnie tak naprawdę ciągle czuć świąteczny aromat, a to za sprawą pięknie pachnących pierniczków przygotowanych przez moją kuzynkę.


Nie mogę Was poczęstować, ale podzielę się chociaż wirtualnie :)

Myślę, że dobrym pomysłem na wolny dzień (a raczej część tego dnia) jest... dobry film :) Jestem wielką fanką starszego kina (powiedzmy do lat 70.) i to klasyki najbardziej do mnie przemawiają. Sama czasami boleję nad tym, że moją filmotekę budują głównie dramaty, ale znajdą się też wyjątki. Dzisiaj chciałabym Wam polecić ponadczasowy komediowy klasyk z gwiazdorską obsadą: Marilyn Monroe, Tony Curtis i Jack Lemmon. Nie może to być nic innego niż "Some Like It Hot" lub w polskiej wersji "Pół żartem, pół serio".


Jeden z plakatów reklamujących film, zdjęcie: stopklatka.pl

Joe i Jerry, dwaj muzycy z problemami finansowymi, stają się świadkami mafijnych porachunków. By uniknąć wiecznego uciszenia ze strony przestępców, muszą uciekać z Chicago, dołączają więc do orkiestry wyjeżdżającej na Florydę. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że w zespole występowały wyłącznie panie...

Jeżeli macie ochotę na sporą dawkę dobrego humoru w klasycznym wydaniu, bardzo polecam :)

Dzisiaj było krótko i zwięźle, przyznam, że te wolne dni nieco mnie rozleniwiły.

Jutro zapraszam na coś pysznego, czekoladowego... I przypominam o możliwości pozostawienia swoich świątecznych wrażeń poniżej :)

2 komentarze:

  1. Aa u mnie, CO CIEKAWE było tylko jedzenie jedzenie i ciągle jedzenie, takie święta :3

    OdpowiedzUsuń